Publikujemy! Poznaj 12 kroków do dobrego tekstu

Publikujemy! Poznaj 12 kroków do dobrego tekstu

Po krótkich przygotowaniach, które polegały na wykonaniu researchu i ustaleniu odpowiedniej frazy kluczowej do pozycjonowania, wreszcie jesteśmy gotowi na napisanie i publikację tekstu! Oto 12 kroków opisujących, jak się do tego zabrać, żeby nie pominąć żadnego istotnego aspektu.

…czyli, w dużym skrócie, znów dzielę się swoimi procedurami. Po raz kolejny wypada mi zatem przestrzec, że kurczowe trzymanie się check-listy i odhaczanie kolejnych pozycji nie zawsze działa – czasem warto wyjść poza ustalony schemat.

Co ważne, ten wpis nie jest o tym, jak pisać teksty. Jest o tym, jak teksty tworzyć i jak je zaprojektować. Dlatego krok nr 1 to po prostu…

1. Napisz tekst

Może będzie cię kusić wyjustowanie, ale czytelnik zachodni, przystosowany do czytania od lewej do prawej, będzie podświadomie lepiej odbierał tekst z wyrównaniem właśnie do lewej strony.

Pisz w oparciu o szkielet opracowany w trakcie researchu. Jeśli poniesie cię fantazja i odbiegniesz od wcześniej wypunktowanych tematów… To nawet dobrze.

Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzać z dygresjami i trzymać się sedna opisywanego zagadnienia.

2. Podziel tekst na jak najmniejsze akapity

Nikt nie lubi olbrzymich akapitów. Dlatego warto przyłożyć cegiełkę do jak najlepszego zaprojektowania wpisu dla czytelnika już na tak wczesnym etapie.

To OGROMNIE ważne z punktu widzenia SEO. Najgorszą akcją, jaką może wykonać czytelnik po trafieniu na stronę z twoim artykułem, jest szybki krok w tył do wyników wyszukiwania. A taka reakcja będzie bardzo prawdopodobna, jeśli zastanie u ciebie długie akapity, kojarzące się z męczącą lekturą. 

Algorytm Google, czy dowolnej innej wyszukiwarki, odbierze to jednoznacznie: twój artykuł nie odpowiada na potrzeby człowieka szukającego rozwiązania danego problemu. A więc bez litości obniży ci pozycję.

Krótkie akapity są podwójnie ważne, kiedy mowa o odbiorcach zapoznających się z twoim tekstem na urządzeniach mobilnych.

3. Przeczytaj tekst dwa razy

Po drodze wycinaj, co się da. Staraj się nie dopisywać nowej treści. To znaczy, dopisuj, jeżeli uznasz to za naprawdę konieczne.

Na tym etapie jednak niemal wszystko, co dodasz, będzie niczym więcej jak laniem wody. Z reguły to, co ważne, zostało zawarte przez piszącego w pierwszej wersji.

Potem zostaje już tylko kosmetyka. A kosmetyka jest bardzo istotna i wiąże się przede wszystkim z wycinaniem. Szczególnie zastanów się dwa razy nad każdym dowcipem, porównaniem, dygresją.

Pamiętaj: zwięzłość to cnota.

4. Dodaj zdjęcia

Lub inne urozmaicające wpis media, na przykład wideo lub osadzone posty z kanałów social media.

Co do fotek: najpierw je skompresuj (ja używam tinyjpg lub zmniejszacz.pl), żeby ważyły jak najmniej.

“Ciężkie” foto to wolno ładująca się strona. Wolno ładująca się strona to zniecierpliwiony użytkownik, wracający do wyników wyszukiwania, zanim ta się załaduje. A to z kolei, jak już ustaliliśmy, ma skrajnie negatywny wpływ na pozycjonowanie.

Skoro przy tym temacie jesteśmy: nadaj zdjęciom nazwy, które są “SEO friendly”. Załóżmy, że pozycjonujesz na frazę “alarmy przeciwpożarowe”. Nazwij zatem jeden gotowy plik przed wysłaniem go na stronę: alarmy-przeciwpozarowe. Drugi: alarmy-przeciwpozarowe-2.

Dokładnie tak: bez polskich znaków, z minusami zamiast myślników czy spacji.

Pamiętaj też, że fotografie ze stocków prezentują się fajnie tylko w nagłówku. W samym tekście zamieszczaj już raczej screeny, wykresy, zdjęcia bezpośrednio odnoszące się do treści i tym podobne.

Tinyjpg to jedno z najlepszych narzędzi do szybkiej i skutecznej kompresji zdjęć

5. Dodaj zdjęciom atrybuty alt

Oczywiście, zgodne z frazą, na którą pozycjonujesz. Nie pisz jej “na bezczela”, alternatywny opis zdjęcia powinien być dokładnie tym, na co wskazuje jego nazwa. Czyli opisem przeznaczonym dla czytelników z wadami wzroku, którzy nie mogą zobaczyć zdjęcia tak, jak osoby ze zdrowymi oczami.

Wystarczy, że dodasz frazę kluczową w atrybucie alt tylko jednemu zdjęciu. Prawdę mówiąc, tak nakazywałaby logika. Dlaczego? Wyszukiwanie graficzne w Google pcha na topowe pozycje po jednym zdjęciu z danej strony.

A to oznacza, że jeśli nadałeś te same atrybuty alt kilku zdjęciom lub grafikom z jednego posta, będą one walczyć ze sobą. Dojdzie do tak zwanej “kanibalizacji” treści.

Przykład zastosowania alternatywnego opisu zdjęcia/grafiki

6. Pogrub fragmenty warte uwagi

Nie rób tylko tego zbyt często. Pogrubienie to cudowna broń w arsenale piszących. Dzisiejszy użytkownik Internetu nie czyta bowiem tekstu od A do Z. Przytłoczony nadmiarem źródeł, zamiast tego skanuje je w poszukiwaniu najistotniejszych informacji.

Przyjęło się uważać, że jeśli dasz czytelnikowi zbity tekst, będzie go skanował według wzoru przypominającego literę F. Czyli pierwszy wiersz od początku do końca, drugi prawie w całości, a potem będzie skupiał się już tylko na pierwszych literach poszczególnych wierszy i akapitów.

Pogrub więc wybrane fragmenty tekstu, by skierować jego/jej uwagę tam, gdzie wolisz, aby była skierowana.

W tym celu warto stosować też wypunktowane listy i nagłówki.

7. Dodaj linki zewnętrzne i wewnętrzne

Jak nie ma zewnętrznego, to trudno. Mimo to postaraj się coś znaleźć, algorytmy wyszukiwarek lubią, kiedy twój wpis jest elementem sieci informacji. Odsyłając gdzie indziej, rozważ dodanie atrybutu “nofollow”, by nie oddawać innym serwisom “mocy” płynącej z twojego linkowania.

Co do linkowania wewnętrznego, warto odsyłać do innych stron, by zatrzymać u siebie odbiorcę jak najdłużej. Postaraj się, żeby fraza objęta linkiem była dokładnie tą samą, na jaką pozycjonowałeś tekst, do którego odsyłasz.

Ach, no i lepiej, by linki zewnętrzne otwierały się w nowej karcie. W końcu nie chcemy wyprowadzać czytelnika ze strony w połowie lektury.

W przypadku linkowania wewnętrznego nie jest to już tak istotne, ale ja i tak zawsze ustawiam opcję otwierania nowej strony w osobnej karcie przeglądarki.

8. Dodaj tytuł i nagłówki

Oczywiście, jeśli nie zrobiłeś tego wcześniej. Nad tytułem całego posta warto się pochylić ze szczególną rozwagą. Osobiście nie cierpię clickbaitu, ale bardzo często działa. O ile, ma się rozumieć, twoja treść jest w stanie przyciągnąć czytelnika, nawet jak już odkryje, że został zbaitowany.

W przeciwnym wypadku, z twoim SEO może być krucho, bo mściwy użytkownik błyskawicznie powróci do googlowego SERP-u.

Jeśli nie masz pomysłu na zwracające uwagę nagłówki, skorzystaj z anglojęzycznego narzędzia o nazwie Headline Analyzer.

(Ale tylko wtedy, jak już naprawdę nie będziesz mieć pomysłów.)

Przynajmniej jeden z nagłówków powinien mieć zawartą w treści frazę kluczową dedykowaną dla tekstu. A już najlepiej, jak ma ją też tytuł. I to na samym początku.

A już tak całkiem najlepiej, jak zadbasz o jedno i drugie.

Nie wiesz, czy twój nagłówek ma odpowiednią moc przyciągania? Z pomocą idzie narzędzie Headline Analyzer od CoSchedule

9. Odpowiednio zagęść występowanie frazy kluczowej

Tak, wiem, takie rzeczy trzeba mieć w głowie już w trakcie pisania. Ale na wszelki wypadek zainstaluj sobie na stronie wtyczkę o nazwie Yoast SEO i sprawdź w niej zagęszczenie słów kluczowych w trakcie redakcji.

Weź jedynie poprawkę na to, że Yoast SEO to narzędzie przygotowane z myślą o tekstach anglojęzycznych i nie wykrywa odmian słów. A roboty Google już tak.

Skoro przy googlowych algorytmach jesteśmy, miej na uwadze, że obecnie dużo lepiej są w stanie “zrozumieć”, o czym jest twój wpis. Nie trzeba już więc na siłę upychać w nim słów kluczowych. Jasne, rób to, ale niech twój artykuł będzie wciąż dla użytkownika, a nie dla robota. 

O wiele ważniejsze od powielania wciąż tego samego zlepka słów gdzie popadnie jest zastanowienie się nad tym: 

  • czy ktokolwiek będzie chciał zalinkować do tego tekstu z wiarygodnego źródła?
  • czy czytelnik nie zniechęci się lekturą?
  • czy nie wróci do wyników wyszukiwania?
Screen z pluginu Yoast SEO. Warto go mieć, choć nie zawsze warto się słuchać

10. Upewnij się, że po nagłówku dowolnego stopnia nie ma porcji tekstu wynoszącej 250 słów

Tu znów pomocny okaże się plugin Yoast SEO. Wprawdzie podaje on wartość maks 300 słów, zanim powinno przedzielić się ją nagłówkiem dowolnego stopnia, jednak to wciąż całkiem sporo. Wyznacz sobie limit wynoszący 250.

Treść wcale nie musi być oddzielona nagłówkiem. Możesz do tego wykorzystać zdjęcie, infografikę, player z wideo. Cokolwiek, byleby uniknąć zjawiska ściany tekstu, od której odbiorcy będą się odbijać.

11. Przydziel kategorie i tagi, dodaj opis meta i slug

Do tego czasu można się zmęczyć całym procesem, ale spokojnie: jesteśmy prawie na finiszu!

Kategorie i tagi przydziel zgodnie z własnymi preferencjami, wedle których kategoryzujesz i tagujesz blogowe posty na stronie.

Opis meta to ten, który wyświetli się na stronie z wynikami w wyszukiwarce. Nigdy go nie zaniedbuj i nie zostawiaj wyświetlania początku właściwego tekstu. To właśnie tym krótkim opisem możesz przekonać do siebie niezdecydowanego potencjalnego czytelnika.

Slug to twój link w edytowalnej formie. Zawrzyj w nim frazę, na którą pozycjonujesz.

Screen z wyników wyszukiwania na frazę "myjnia ekologiczna". Właściciele strony powyżej nie stworzyli dedykowanego opisu meta

12. Przeczytaj tekst jeszcze raz i nanieś ostatnie poprawki

Do tego czasu powinieneś znać ten post jak własną kieszeń. Poprawki na tym etapie to już w zasadzie tylko kosmetyka. Jednak pewnie wciąż będziesz wyłapywać ostatnie powtórzenia, niezręczne konstrukcje i tym podobne chwasty.

Wyrwij je bez litości i wciśnij ten magiczny przycisk “Publikuj”!

Gotowe!

Dzięki tej liście nie zapomnisz o żadnym aspekcie poprawnego publikowania tekstu. Kolejność poszczególnych kroków jest raczej dowolna i wynika z mojego osobistego doświadczenia w pisaniu i redakcji artykułów.

Autorem foto otwierającego artykuł jest Aaron Burden, znalazłem je na Unsplash.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *